Islandia codziennosc emigrantki
Translate
wtorek, 20 stycznia 2026
poniedziałek, 19 stycznia 2026
kobiety islandzkie
Z samego rana przeczytałam na facebookowej grupie o strajku kobiet w Islandii. Strajk był w październiku 1975 roku. Oczywiście przeczytałam komentarze, jak zwykle nie zawiodłam się na komentujących i już nie mogę przestać o tym myśleć. Nie o strajku ale o kobietach. Jedno zdanie, ze do czasu strajku uważano kobiety za leniwe i roszczeniowe chciałabym uzupełnić, ze to się po strajku nie zmieniło i to, ze są zazdrosne. Nie mogę powiedzieć, ze wszystkie takie są . Nie mogę tez powiedzieć, ze te islandzkie są bardziej niż polskie obdarzone wymienionymi cechami. No i zdane moje opieram na obserwacji a nie badaniach wiec są wyłącznie moja opinia. Zazdrość jest paskudnym uczuciem i bardzo utrudnia życie. Myślę, ze zazdrośnicom bardziej niż ich otoczeniu. Jak smutne musi być życie kogoś kto ciągle nie może znieść ,ze ktoś ma więcej, inaczej. Nie chodzi tylko o rzeczy materialne. Zazdrość tez dotyczy uczuć i to boli nie mniej a może bardziej. Opowiem sytuacje, która miała wpływ na moja prace. Pierwsza klasa odwiedza raz w roku swoje dawne przedszkole. Okazja do wspomnień i miły dzień dla wszystkich. Tego dnia przyszła grupa, z którą nie malałam często zajęć a tylko czasami okazje wspólnej zabawy. Moja koleżanka zapytała dziewczynkę czy pamięta przedszkole. Mała odpowiedziała, ze nie .-" A mnie pamiętasz?" drążyła temat. -Nie , zabrzmiała odpowiedź. "_a co pamiętasz?" Dziecko powiedziało : -" Monikę pamiętam" po czym podbiegła do mnie i się przytuliła.
Tak, dziecko pamięta moje zajęcia ale nie pamięta pani, która przed rodzicami gra cudowna postać a dzieci przez większość czasu ignoruje. Długo mogłabym o tym pisać ale temat to zazdrość i kobiety na Islandii. Ona mi nigdy tego nie wybaczyła.
Mieszkam 20 lat za granica. Próbowałam integrować się z ludźmi. Wszystkie próby kończyły się marnie. Widzę, ze ludzie tu się bawią i może nawet przyjaźnią. Ja nie pasuje do nich. Do żadnej grupy. Ani polskiej ani islandzkiej. Nie chodzi tylko o barierę językową, ona już mocno stopniała. Tort w kształcie penisa nie jest "smaczny" a konfetti wypadające z jego czubka po dmuchnięciu w rurkę z drugiej strony nie rozśmieszy mnie choćbym wypiła cala wódkę z wyspy, wiec mogę tylko podglądać na fb jak się dziewczyny bawią i zazdrościć im tego. Zazdroszczę koleżankom ,ze umieją się tak dobrze bawić. Zazdroszczę tez marzeń o nowym samochodzie (zdjęcie na fb auta z podpisem" spełniło się moje marzenie) bo takie marzenie można bardzo szybko spełnić. Zamiast wyjść do ludzi siedzę z szydełkiem w ręku, czasami podglądam życie innych na fb, komentuje i zazdroszczę … zazdroszczę …
czwartek, 1 stycznia 2026
AL co mysle o sztucznei-j inteligencji
Kiedyś moja znajoma powiedziała , ze inteligencja w życiu przeszkadza i ona nie chciałby mieć inteligentnych dzieci. Wtedy myślałam, że ona zwariowała ale dziś musze się z nią zgodzić. Jak do tego doszłam? Droga była długa i pod górkę jak to w prawdziwym życiu. Wstawiałam na facebookowa grupę post o kwiatkach z opisem jakiejś rośliny. Ktoś skomentował, ze ten tekst napisał AL. Zapytałam o co chodzi? co jest nie tak z moim tekstem? Osoba nie odpowiedziała a po jakimś czasie usunęła ten wpis a ja zapisałam się na kurs z AL. Człowiek zachęcał do udziału w jego kursie tak namolnie. a do tego ten dziwny wpis ,ze uległam i postanowiłam dowiedzieć się co to ten >AL i jak to działa . Jak nie trudno się domyślić człowiek chciał sprzedać program za grube pieniądze. Program do zastania influenserem, program na miarę czasów, otwierający drogę do kariery w intrenecie i zarobienie w krótkim czasie dużych pieniędzy. Po zakupieniu tego programu nie musimy właściwie nic robić , mieć pomysłów ani nic. Program znajdzie modny temat , program napisze tekst i zilustruje go zdjęciami , program nagra za nas rolki , filmiki, napisze posty , podcasty a my usiądziemy w fotelu i będziemy szukać domu w Hiszpanii: twórca tego programu już nawet w Hiszpanii nie żyje ale on żyje w Dubaju....W sumie ja tez żyje w Dubaju, od prawie 30 lat nosze to nazwisko a od niedawna dzięki tanim zakupom na " temu" mam napis na drzwiach domu >DUBAJ wiec żyję w Dubaju z Dubajem, ze się tak wyrażę i nazywam się Dubaj a oszustwem się brzydzę , fałsz i gierki nie są dla mnie . Nie umiem intrygować i kombinować, podlizywać się i włazić w dupska . Dlatego jestem tu gdzie jestem : w Dubaju z Dubajem. Wracając do AL , mój tekst bez pomocy sztucznej inteligencji wydaje się niektórym jak napisany przez sztuczna inteligencje. >Podejrzewam ,ze jestem w miarę inteligentna i to mi tak przeszkadza w tym , życiu ,ze nie pozwala iść z duchem czasu i zarobić szybko wielkich pieniędzy na mediach społecznościowych. Pomalutku tez nie zarobię, bo za sztuczna nie mam szans zrozumiałam to najszybciej. Może i jestem zacofancem z okolic Kraśnika ale sztucznej inteligencji kreującej rzeczywistość mówię zdecydowane NIE. Widzę, ze to bardzo popularne ale znowu pójdę pod prąd i sama będę sobie pisać teksty i sama będę szukać tematów. Jest ich jeszcze bardzo dużo w zasięgu ręki. Korzyści z kursu jednak są. Dowiedziałam się kilku przydatnych rzeczy na przykład ,ze nie mam szans na szybkie zarobki, co zniechęca ale zarobki nie sa moim celem a bycie prawdziwym człowiekiem to zachęca. I dryga ważniejsza chyba rzecz to systematyczność , wiec musze cos wrzucać systematycznie. Mam tyle pomysłów, ze wystarczy na długo wiec do dzieła ! To pisałam ja, nie jakiś AL. Kobita z krwi i kości jak to mówią starsi ludzie z mojego pokolenia.
środa, 19 listopada 2025
Lekarz w Islandii
poniedziałek, 3 lutego 2025
Islandzka policja w akcji
Godzina 23:00 koniec pracy , ale od początku. Praca od 10:00 a o 9:30 jeszcze droga nieodkopana , wieczorem spadla lawina!(czytaj o lawinie )Żyjemy w tej gminie od 2006 roku i taka lawina zdarzyła się pierwszy raz. Dotarłam do pracy z opóźnieniem bo dopiero ok 11.30 zaczęli wahadłowo przepuszczać auta. No nic , grunt ,ze dotarłam. Dzień minął spokojnie i wreszcie o 23:00 jadę zadowolona do domku . Po ok 100 metrach na pierwszym zakręcie z bocznej drogi wyjeżdżał radiowoz. Nie częsty tu widok bo policja nie jest zbyt aktywna i widoczna. Musieli poczekać aż przejadę i pojechali za mną. Błyskają światłami i tak jada jakiś czas , a ja myślę po co im te światła niebieskie ?Może drogę sprawdzają po tej lawinie, ale nie włączyli dźwięk i domyśliłam się w końcu inteligentnie ,ze chcą mnie zatrzymać. Otworzyłam okienko, podszedł mój były kolega z pracy , jakieś piec lat temu pracowaliśmy razem w przedszkolu. Nachwalić się go nie mogłam i odżałować ,ze poszedł do policji bo uważałam był świetny w pracy z dziećmi. On "Dobry wieczór" ja z uśmiechem Cześć , zapytał cos czego od razu nie zrozumiałam , bo to moje pierwsze zatrzymanie i nie mam mocnego słownictwa w kontakcie z policja, ale domyśliłam się ,ze pyta o prawo jazdy. Zgodnie z prawda powiedziałam nie mam przy sobie. Spisał kennitala(pesel taki tutejszy)i poszedł . Już nie przyszedł do mnie, wysłał koleżankę , (widocznie taki maja podział ról, jak nasi polscy, jeden umie czytać a ten drugi pisać ) no i ta koleżanka od razu z buzia , ze musze mieć dokumenty przy sobie bo jak mam polskie to oni nie maja go w systemie, pytam wiec jaki jest powód tej kontroli a ona jeszcze głośniej: słuchaj mnie! rozmawiasz z islandzkim policjantem to masz słuchać ! myślałam, ze skończyła i , ze islandzki policjant tez musi podać powód kontroli, choćby , ze rutynowa i jeszcze , ze mogę się odezwać, (za dużo ja myślę ). Mowie, ze po 12 godzinach pracy to milo się gada z policja, a ona ,ze ja to nie obchodzi i mam mieć dokumenty. Dalej pyta czy jest ktoś w domu i może je pokazać, zadzwoniłam do męża on po krótkiej dyskusji, ze nie musze mieć jak mam w telefonie itd znalazł, przysłał zdjęcie , pani obejrzała i poszła , po chwili wraca z kartka i mówi ,ze zapłacę 10 tys za nieposiadanie dokumentów(ok 300pln) Zapytała tez gdzie pracuje i jakoś jej mina zmiękła, może jednak ja to obeszło skąd człowiek wraca po nocy . Tak islandzka policja zwalczyła groźnego przestępcę, największe kryminalne wydarzenie, pokuszę się o stwierdzenie , ze pierwsze i najgroźniejsze w tym roku zostało wykryte i ukarane. Pisze to ,żeby wszyscy wyciągnęli wnioski z mojej lekcji i wozili dokument przy sobie jeśli posiadają polski dokument, islandzki maja w systemie i nie musi być w portfelu. Przepraszam wszystkich , których naraziłam swoim nieodpowiedzialnym , niezgodnym z prawem zachowaniem . To pierwszy i mam nadzieje ostatni mandat w życiu . Pozdrawiam czujna islandzka policje wdzięczna za ich czujność i skuteczność w wykrywaniu przestępstw. Chociaż z ta czujnością to przesadziłam, nigdy chyba ,ze przypadkiem nie mam -nie MIALAM dokumentów przy sobie. Życzę dalszej owocnej i skutecznej pracy , zakończonej wzbogaceniem budżetu i bardziej prawym obywatelem w najbezpieczniejszej gminie na świecie . Jestem naprawdę wdzięczna, ze dzięki tak wytężonej ich pracy , żyje się w naszej gminie bezpiecznie i coraz przyjemniej. Zapraszam do naszej milej gminy gdzie nie ma rasizmu a bezpieczeństwo jest na najwyższym poziomie. W końcu przestępca roku sprowadzony na dobra drogę. Niestety notoryczny przestępca, który prawo jazdy woził w torebce z paszportem i brał tylko na wakacje za granice " u siebie " jeździł jak "u siebie "a tak poczuć się nie powinien .
Czy dobrze spalam? Kogo to obchodzi? Ważne żebym dobrze pracowała i słuchała.
Zapomniałam dodać, ze jak mi się cos nie podoba to nich w... do swojego kraju ...
Dowiedziałam się od miejscowych (opowiadam moja nocna przygodę ku przestrodze) ,ze mój były kolega z pracy ma ksywę Robokop , to zasadne jak tak pomyśleć, adekwatne i zasłużone. Brawo Robokop !
tak stałam przed wjazdem do Olafsviku na zdjęciu tego dobrze nie widać , ale miedzy górą a ulica jest sporo miejsca , dlaczego lawina spadla na drogę a nie tam w ten rów? Ja nie rozumiem nie tylko islandzkiej kultury ale i natura jest niezrozumiała...po prawej góra Enni (418m wg wikipedii) po lewej ocean ,( albo odwrotnie, kobieta za kierownica, bez prawa jazdy w kieszeni ) na tym zdjęciu widać ile miejsca miała lawina przy górze , dlaczego zasypała drogę? na złość! Oczywiście, ze mi na złość żebym nie mogła dojechać na czas do pracy.
Doświadczenie uczy życia, ale mnie najwyrazniej nic nie nauczyło...(mężczyzna na plecach),
Kiedy nuda doskwierała jej już zbyt mocno, a spokój w zakładzie strasznie jej doskwierał zaczęła donosić na mnie do kierowniczki. Swoim ulubionym GUDRUN CI KAZALA przekazywała jakieś polecenia. Nie reagowałam na to ale zaczynało mnie wykurzać. Ryłam po niej jak wól żeby doczyścić sale ona potem przez tydzień zapuszczała wszystko od nowa i jeszcze skarżyła kierowniczce.
W rezultacie własnego donosu na własne nieróbstwo i plotkarstwo trzeba było iść na zwolnienie lekarskie. i siedzi na nim od października podobno do maja. Nie wiem co będzie jak wróci z tego zwolnienia pewnie znowu zacznie swoim zwyczajem knuć ale na razie cieszę się spokojem w pacy , jest tak dobrze jak jeszcze nigdy nie było.
28.08.2017
Kobieta ślizgająca się na plecach jest od czwartku w pracy. Dzisiaj trzeciego dnia zamiast do skrzynki rzucała rybę na taśmę żebyśmy ją zbierały. Znowu chce wskoczyć na nasze plecy , znowu chce żebyśmy dla niej , za nią pracowały. Ale nie tym razem! Teraz się to nie uda. A może jest tak bezmyślna ,że chce wzbudzić znowu naszą litość ? Czy to możliwe? Owszem całkiem możliwe!
piątek, 10 lutego 2023
Islandzkie jedzenie
W rankingu Taste Atlas kuchni świata za rok 2022 Islandia znalazła się na przedostatnim miejscu, gorzej wypadła tylko Norwegia. Przypomniałam sobie moja ostatnią wielką gafę, która mogła kosztować mnie obywatelstwo. Jednym z warunków otrzymania islandzkiego paszportu był egzamin ze znajomości języka. Składał się z części pisemnej i ustnej . Na tej ustnej jednym z punktów była rozmowa z egzaminatorką , wszystko oczywiście nagrywane , Pani pyta mnie co tam lubię robić tak po robocie, ja opowiadam ,ze podróżować, zwiedzać, i próbować lokalnych kuchni. Wtedy pociągnęła wiatek i pyta co tez pysznego zamawiam w tym cudnym kraju jak tak lubię " lokalsy" a ja bezmyślnie ale za to zgodnie z prawda , ze hamburgera z frytami! Na szczęście nie przekreśliło to całego egzaminu. Taka jest niestety prawda! Najczęściej tu jemy pizzę i hamburgery,(nie mowie o kuchni domowej) Nawet na kolacji w Hiltonie syn wybrał burgera i wszystkim dal skosztować, my jedliśmy zdaje się renifery. Nie powiem smaczny był , ten burger a kosztował niewiele więcej niż ten w jadłodajni przy stacji paliw gdzie zwykle jadamy w drodze ze stolicy do domu. Dlaczego Islandzka kuchnia jest tak źle oceniana ? Wcale nie dlatego , ze jednym z dan jest zgniły rekin a innym skata , jeszcze bardziej zgniła ryba jedzona od święta czy wędzony barani łeb! Oni po prostu nie umieją gotować i słabo przyjmują naukę. To typowe dla kogoś przekonanego o swojej wyższości. Nie nauczy się bo już wie lepiej. Mają taka pyszna baraninkę, wspaniale ryby , rosną tu zioła a w szklarniach można uprawiać naprawdę co dusza zapragnie. Ale po co ? lepiej trzymać się tradycji i zajadać pizzę bo to najpopularniejsze żarcie zdobyło tą wyspę.
Tydzień temu upiekłam tort na urodziny koleżanki. Zrobiłam jak chciała , jedno przełożenie ale zamiast kremu , o który prosiła mówiąc " tylko daj go mało bo nikt nie lubi " dałam pyszny czekoladowy krem z nutelli , odważyłam się, byłam wręcz tak szalona ze obłożyłam ten tort kremem oreo. Okazało się ,ze na przyjęciu wszyscy byli zaskoczeni i zachwyceni smakiem. Cieszę się , ze nie posłuchałam i zrobiłam troszkę po swojemu.
Od pięciu lat mam okazje korzystać ze zbiorowego żywienia w placówce edukacyjnej, myślę ze nie zdradzę tajemnicy zawodowej mówiąc, ze jedzenie zaskakuje mnie każdego dnia. Ja bym tego moim dzieciom nie dala. Więcej nie będę się mądrzyć bo nie jestem żadną dietetyczką, raczej konsumentką. A i obowiązuje mnie tajemnica zawodowa, jeszcze ...
W Norwegii byliśmy tylko raz i o zgrozo jedliśmy najczęściej pizzę i kebaby ale za to robione przez imigrantów. Jak byliśmy tam w tureckiej knajpce podobno byłam jedyną kobieta i wszyscy na mnie patrzyli. Nawet tego nie zauważyłam, czułam się absolutnie bezpiecznie z dwoma synami i mężem i w Norwegii. Do głowy mi nie przyszło , ze powinnam poczekać w aucie na danie na wynos. Wiec w rankingu bezpieczeństwa oba te ciężko strawne kraje są wysoko na mojej liście ale co do jedzenia zgadzam się z rankingiem Taste Atlas.