Translate

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Szydełkowanie dobre na wszystko , chusta Julka.

 Kiedyś szydełko było na NIE , ale kiedy okazało się , ze swetry już ma każdy i nikt nie chce nowego trzeba było poszukać nowego zajęcia dla rak. Maskotki, serwetki w końcu trafiłam na chusty. Chusty są tak wspaniale i tak się wciągnęłam, ze nie potrafię przestać. I tak dotarłam do CALU JULKA. Cal to taka zabawa, gdzie zawiązuje się grupa na fb , wzór jest drukowany w częściach i można się wspierać bo wszyscy pracują nad tym samym projektem. Brałam już udział w takiej zabawie a tym razem miała to być akcja charytatywna, zysk idzie dla chorej dziewczynki, Julki. Wszystko się zgadza. Wybrałam motek, który był zakupiony na inna chustę, zapłaciłam za wzór i podekscytowana czekałam na zabawę. Wzór jest stworzony przez kilku projektantów. Każdy ma swój czas a następny zaczyna w kolejna sobotę swoja część. W sobotę wielkanocna oprócz wyczekiwanej części pojawiał się post jednego z projektantów "Michałowe szydło" o tym , ze należy rozwiązać rebus, bo ktoś kradnie wzór i jeśli nie rozwiąże tego rebusu to będzie wywalony z grupy. Rzuciłam na to tylko okiem, przygotowania żurku i innych świątecznych smakołyków jednak ważniejsze tego dnia, ale nie dawała mi spokoju ta groźba wywalenia z grupy, to dopiero polowa chusty, może trzeba zobaczyć dokładnie o co chodzi bo jednak chciałabym dokończyć. Przeczytałam jeszcze raz post, tym razem zauważyłam rebus, o którym była mowa i poczytałam komentarze innych uczestniczek calu. Niektóre Panie rozwiązały zagadkę, inne jak ja miały z tym problem. Rebus wyglądał jakby kot przebiegł po klawiaturze , pierwsza część było" co stawiamy na wielkanocnym stole "ale dalej to już naprawdę nie mogłam odgadnąć " co autor miał na myśli". Nie rozumiałam tez w jaki sposób rozwiązanie tego  dziwnego rebusu i wysłanie odpowiedzi na prywatne konto autora miało zweryfikować czy to akurat ja kradnę ten wzór. Napisałam komentarz pod tym postem i się zaczęło. Autor Michałowe szydło odpowiedział mi tak, ze powiedzieć " w piety mi poszło" to jakby nic nie powiedzieć. Poszło mi znacznie wyżej , aż napisałam do innych Autorek z prośbą o pomoc. Pan Machał zaczął pisać do mnie po nocy na prywatne konto, jego post został usunięty z grupy a zamiast niego pojawiały się życzenia świąteczne.

 Dokończyłam chustę , zablokowałam tego pana i chce zapomnieć o tej sytuacji , ten wpis mi na to mam nadzieje pozwoli. 

Tworząc chustę, tworze jej historie, pamiętam emocje i uczucia jakie mi towarzysza podczas szydełkowania. Na przykład pierwsza chustę jaka zrobiłam podarowałam siostrze mojej mamy, pierwsza z zakupionego wzoru , taka naprawdę piękną podarowałam mamie. Dla mnie to ważne, jak mam nosić chustę z tymi emocjami? Czy jest ktoś komu mogłabym cos takiego ofiarować? Sprzedać toto? Musze jakoś inaczej pozbyć się energii (chyba się teraz mówi efektu)" Morchałowego szydła". Jego część jest pierwsza i bardzo piękna, nauczam się tez kilku rzeczy przy tej okazji, ponieważ komplikował i kombinował naprawdę ciekawie, gdyby jeszcze nie okazał się takim bucem...Dobrze ! wiem , chciał to jakoś naprawiać. Na prywatnym, obrażał mnie publicznie. Może ma racje, ze jestem jak rozkapryszona panienka i te inne diagnozy, które mi postawił są słuszne, ale ja tam chciałam tylko poszydełkować, pobawić się nie godziłam się na zmianę zasad w połowie projektu, kto nie rozwiąże REBUSA ten złodziej i wypad z grupy. Ani nie potrzebuje publicznego rozgrzebywania moich problemów.  Zarzuca mi , ze dostosował sie do mojego tonu ale to ja poczułam się zaatakowana jego postem i tonem wypowiedzi. Jasne, że rozumiem, zdenerwowanie autora , którego prace ktoś bezczelnie kradnie i sprzedaje jako swoja , ale czy rozwiązując rebus udowodnię uczciwość? Żeby to jeszcze było do rozwiązania. Podobno złodziej był z chin i my polki jeśli znamy polski to nie jesteśmy chińskim złodziejem. Nie nadążam, naprawdę dziwna weryfikacja, nie bylo innego sposobu na wykrycie oszusta jak wstawiać taki post w wileka sobotę? Pan jest niewątpliwie zdolnym projektantem worów ale mam nadzieje nigdy więcej na niego nie trafić.