Translate

wtorek, 20 stycznia 2026

Polonia w Islandii

 Noo i sama chciałam. Przeczytałam post na facebookowej grupie Polonia w Islandii. Ktoś przyjeżdża z dziećmi i szuka towarzystwa żeby spędzić wspólnie czas. Nieświadomy tego co robi i z kim ma do czynienia  naraził się oczywiście na niewybredne komentarze miejscowej polonii. Napisali o  znanych im formach spędzania wolnego czasu czyli pijaństwie , przemocy domowej i nierządzie. Autor postu podziękował za te komentarze a ja -sama chciałam , bo wiedziałam z kim mam do czynienia , w swoim stylu napisałam , ze" sam chciał to dostał komentarze w stylu tutejszej polonii, która opowiada o znanych sobie formach spędzania czasu".  Spodziewałam się  hejtu ale ze strony wcześniej komentujących, przecież mój komentarz wyśmiewał ich, sugerując, ze tak właśnie spędzają czas. Okazało się, ze znalazł się obrońca moralności, który rzucił się na mnie z mocą i szybkością islandzkiego wodospadu a w dodatku zablokował dodawanie komentarzy. Nie mogłam wiec dalej brnąc w ta bezsensowna dyskusje. I może cale szczęście. Opuszczam dziś ta grupę i oby nigdy już nie przyszło mi do głowy się do niej  znowu zapisać. Potwierdza się moja opina, ze nie pasuje tu. Strach się odezwać bo nie tylko nie będziesz zrozumiana ale bezlitośnie zwyzywana, chociaż akurat w innej formie wyraziłaś to samo zdanie. 

Większość tam łącznie z autorem pytania byli anonimowi. Ściek wylali ale twarzy nie pokazali. Anonimowość wyciąga z ludzi to co  maja najgorsze. Wylewają złość i frustracje ale anonimowo i jeszcze blokada komentarzy.

Zanim dokończyłam ten wpis weszłam na grupę , żeby ja zablokować a tam wyświetliły się zasady grupy nie wiedzieć dlaczego po angielsku. Ja sobie przetłumaczyłam i zrozumiałam dlaczego tam tyle jadu. Ludzie nie rozumieją po polsku a co dopiero po angielsku. No i skąd maja wiedzieć jak się zachować jak na wstępie za trudne treści a wcześniej nikt nie nauczył? Pojawiło się tez światełko w tunelu! Ktoś, wprawdzie tez z anonimowego konta ale jednak zrozumiał moje stanowisko w tej sprawie i nieśmiało to zasygnalizował. Na końcu wstawiałam zdjęcie komentarzy pod innym postem z tej grupy. Widać wyraźnie, ze zasady tak pięknie sformułowane w obcym języku nie są zrozumiane. 

Poczekam na rozwój sytuacji, jeszcze zdążę opuścić zacne towarzystwo anonimowych hesterów. 

  


















poniedziałek, 19 stycznia 2026

kobiety islandzkie

 Z samego rana przeczytałam na facebookowej grupie o strajku kobiet w Islandii. Strajk był w październiku 1975 roku. Oczywiście przeczytałam komentarze, jak zwykle nie zawiodłam się na komentujących  i już nie mogę przestać o tym myśleć. Nie o strajku ale o kobietach. Jedno zdanie, ze do czasu strajku uważano kobiety za leniwe i roszczeniowe chciałabym uzupełnić, ze to się po strajku nie zmieniło i to,  ze są zazdrosne. Nie mogę powiedzieć, ze wszystkie takie są . Nie mogę tez powiedzieć, ze te islandzkie są bardziej niż polskie obdarzone wymienionymi cechami. No i zdane moje opieram na obserwacji a nie badaniach wiec są wyłącznie moja opinia. Zazdrość jest paskudnym uczuciem i bardzo utrudnia życie. Myślę, ze zazdrośnicom bardziej niż ich otoczeniu. Jak smutne musi być życie kogoś kto ciągle nie może znieść ,ze ktoś ma więcej, inaczej. Nie chodzi tylko o rzeczy materialne. Zazdrość tez dotyczy uczuć i to boli nie mniej a może bardziej. Opowiem sytuacje, która miała wpływ na moja prace. Pierwsza klasa odwiedza raz w roku swoje dawne przedszkole. Okazja do wspomnień i miły dzień dla wszystkich. Tego dnia przyszła grupa, z którą nie malałam często zajęć a tylko czasami okazje wspólnej zabawy. Moja koleżanka zapytała dziewczynkę czy pamięta przedszkole. Mała odpowiedziała, ze nie .-" A mnie pamiętasz?" drążyła temat. -Nie , zabrzmiała odpowiedź. "_a co pamiętasz?" Dziecko powiedziało : -" Monikę pamiętam" po czym podbiegła do mnie i się przytuliła. 

 Tak, dziecko pamięta moje zajęcia ale nie pamięta pani, która przed rodzicami gra cudowna postać a dzieci przez większość czasu ignoruje. Długo mogłabym o tym pisać ale temat to zazdrość i kobiety na Islandii. Ona mi nigdy tego nie wybaczyła.

Mieszkam 20 lat za granica. Próbowałam integrować się z ludźmi. Wszystkie próby kończyły się marnie. Widzę, ze ludzie tu się bawią i może nawet przyjaźnią. Ja nie pasuje do nich. Do żadnej grupy. Ani polskiej ani islandzkiej. Nie chodzi tylko o barierę językową, ona już mocno stopniała. Tort w kształcie penisa nie jest "smaczny" a konfetti wypadające z jego czubka po dmuchnięciu w rurkę z drugiej strony nie rozśmieszy mnie choćbym wypiła cala wódkę z wyspy,  wiec  mogę tylko podglądać  na fb jak się dziewczyny bawią i zazdrościć im tego. Zazdroszczę koleżankom ,ze umieją się tak dobrze bawić. Zazdroszczę tez marzeń o nowym samochodzie (zdjęcie na fb auta z podpisem" spełniło się moje marzenie) bo takie marzenie można bardzo szybko spełnić. Zamiast wyjść do ludzi siedzę z szydełkiem w ręku, czasami podglądam życie innych  na fb, komentuje i zazdroszczę … zazdroszczę …

czwartek, 1 stycznia 2026

AL co mysle o sztucznei-j inteligencji

 Kiedyś moja znajoma powiedziała , ze inteligencja w życiu przeszkadza i ona nie chciałby mieć inteligentnych dzieci. Wtedy myślałam, że ona zwariowała ale dziś musze się z nią zgodzić. Jak do tego doszłam? Droga była długa i pod górkę jak to w prawdziwym życiu. Wstawiałam na  facebookowa grupę post o kwiatkach  z opisem  jakiejś  rośliny. Ktoś skomentował, ze ten tekst napisał AL. Zapytałam o co chodzi? co jest nie tak z moim tekstem? Osoba nie odpowiedziała a po jakimś czasie usunęła ten wpis a ja zapisałam się na kurs z AL. Człowiek zachęcał do udziału w jego kursie tak namolnie. a do tego ten dziwny wpis ,ze uległam i postanowiłam dowiedzieć się co to ten >AL i jak to działa . Jak nie trudno się  domyślić człowiek chciał  sprzedać program za grube pieniądze. Program do zastania influenserem, program na miarę czasów, otwierający drogę do kariery w intrenecie i zarobienie w krótkim czasie dużych pieniędzy. Po zakupieniu tego programu nie musimy właściwie nic robić , mieć pomysłów ani nic. Program znajdzie modny temat , program napisze  tekst i zilustruje go zdjęciami , program nagra za nas rolki , filmiki, napisze posty , podcasty a my usiądziemy w fotelu i będziemy szukać domu w Hiszpanii: twórca tego programu już nawet w Hiszpanii nie żyje  ale on żyje  w Dubaju....W sumie ja tez żyje w Dubaju, od prawie 30 lat nosze to nazwisko a od niedawna dzięki tanim zakupom na " temu" mam napis na drzwiach domu >DUBAJ wiec żyję w Dubaju z Dubajem, ze się tak wyrażę  i nazywam się Dubaj a oszustwem się brzydzę , fałsz i gierki nie są dla mnie . Nie umiem intrygować i kombinować, podlizywać się i włazić w dupska . Dlatego jestem tu gdzie jestem : w Dubaju z Dubajem. Wracając do AL , mój tekst bez pomocy sztucznej inteligencji wydaje się niektórym jak napisany przez sztuczna inteligencje. >Podejrzewam ,ze jestem w miarę inteligentna i to mi tak przeszkadza w tym , życiu ,ze nie pozwala iść z duchem czasu i zarobić szybko wielkich pieniędzy na mediach społecznościowych. Pomalutku tez nie zarobię, bo za sztuczna nie mam szans zrozumiałam to  najszybciej. Może i jestem zacofancem z okolic Kraśnika ale sztucznej inteligencji kreującej rzeczywistość mówię zdecydowane NIE. Widzę, ze to bardzo popularne ale znowu pójdę pod prąd i sama będę sobie pisać teksty i sama będę szukać tematów. Jest ich jeszcze bardzo dużo w zasięgu ręki. Korzyści z kursu jednak są.  Dowiedziałam się  kilku przydatnych rzeczy na przykład ,ze  nie mam szans na szybkie zarobki, co zniechęca ale zarobki nie sa moim celem a bycie prawdziwym człowiekiem to zachęca. I dryga ważniejsza chyba rzecz to systematyczność , wiec musze cos wrzucać systematycznie. Mam tyle pomysłów, ze  wystarczy na długo wiec do dzieła ! To pisałam ja, nie jakiś AL. Kobita z krwi i kości jak to mówią starsi ludzie z mojego pokolenia.